A teraz panie Scolari poprosimy fikołka
Mój komentarz z sobotniego PS-a. Nie mam czasu na razie na nic nowego…
Podczas ostatniego zebrania zarządu PZPN na kapitalny pomysł w swej prostocie wpadł specjalista od kapitalnych pomysłów – Kazimierz Greń. Otóż według pana Grenia wszyscy kandydaci na selekcjonera reprezentacji Polski powinni zgłosić się do związku, a następnie zaprezentować swoją wizję prowadzenia drużyny narodowej temu znakomitemu gronu. I tak na występy gościnne można by zaprosić na przykład Avrama Granta, albo Luiza Felipe Scolariego.
Szkoda, że kapitalny pomysł pana Grenia został niestety storpedowany. Oczywiście nie ma takiej siły na świecie, która zmusiłaby jakiegokolwiek poważnego i szanowanego trenera do jakichś wystąpień przed panami pokroju Wacha, Grenia, czy innych z zarządu. Naprawdę szkoda. Widzę oczami wyobraźni, jak po zadaniu wielu niesamowicie ważnych pytań, Greń zarządza drugą część konkursu. – A teraz panie Scolari może pan zaśpiewa nam jakąś piosenkę, albo może jakiś wierszyk zadeklamuje. Dlaczego pan tak dziwnie się patrzy? Część artystyczna jest szalenie istotna. Później przejdziemy do egzaminu z wuefu.
Wybór szkoleniowca tymczasowego ma sens. Tylko jednak pod jednym warunkiem – ten czas nie zostanie zmarnowany po to, by i tak ostatecznie prezes wskazał na jakiegoś swojego kolegę, lub innego krewnego. Ten czas, który zyskaliśmy dzięki nominacji Majewskiego na dwa mecze, trzeba wykorzystać tylko i wyłącznie po to, by wybrać najlepszego z możliwych kandydatów – najlepiej zagranicznego szkoleniowca z nazwiskiem.
Wiadomo jednak, że nie ma co się łudzić, iż tacy sami będą się zgłaszać do PZPN, wysyłać swoje życiorysy i listy motywacyjne. Bez przesady. Stanowisko selekcjonera gospodarza Euro 2012 jest owszem bardzo atrakcyjne, ale nie ma co liczyć na oferty przysyłane do PZPN, trzeba samemu poszukać trenera. Problem w tym, że do tego zadania oddelegowana została dwójka Grzegorz Lato, Antoni Piechniczek. Proszę mi powiedzieć w jakim języku oni się dogadają z jakimkolwiek szkoleniowcem? Nawet, by rozmawiać ze Smudą trzeba chociaż znać podstawy niemieckiego…
Cała nadzieja w Andrzeju Placzyńskim. Szansa na selekcjonera z zagranicy pojawi się tylko wówczas jeżeli szef Sportfive uzna, że jest mu taki trener na Euro potrzebny. To jedyna osoba w związku, która może coś takiego załatwić. Także panie Andrzeju, proszę się dobrze zastanowić.
fajny ten blog.
I jakie rozsądne notki. Nie można się do niczego przyczepić.
i jak żywo.
i z jakim szacunkiem dla czytelnika
Żelazny i Wawrzyn to ta sama osoba. Pewne info z korytarza…
ta sama, ale jakże dwa różne oblicza.
bez jaj, ja miałbym być tym nudziarzem???
http://www.youtube.com/watch?v=xAH8uCv-vsw&feature=player_embedded
BONIEK O GRENIU
cielemecki.wordpress.com
nnawet tam sie wiecej dzieje niz tutaj.
http://www.90minut.pl/kariera.php?id=2782
Nawet tam dzieje się więcej niż tutaj
Może jest chłopak zarobiony, miejcie wyrozumiałość.
PS. Misza, mocno przesadziłeś.
Wawrzyn, ale o co Ci chodzi?
Z tym Grzelakiem. Mocno przesadziłeś sugerując, że więcej dzieje się u Grzelaka, naprawdę mocno. A nawet mocniej.
Wawrzyn, myślisz, że Żelaźniak się obraził i w ramach protestu nie pisze?
Z tego co wiem to nie. Ponoć ma coś napisać, wczoraj strasznie się napinał. Może szykuje coś ekstra, dlatego to tyle trwa? Doszły mnie słuchy o jakimś wpisie, który ma rzucić na kolana opinię publiczną, mówiło się nawet o megawpisie, zresztą różne określenia słyszałem i czytałem. Ciekaw jestem co z tego wyjdzie.
Moim zdaniem długa nieobecność Żelaźniaka wynika właśnie z tego, że Ty i Żelaźniak to jedna osoba. Starcza Ci czasu tylko na aktualizację jednego blogaska. Ja to rozumiem
To daleko idąca interpretacja. Gdybym miał go udawać musiałbym słuchać muzyki jonigasów (wyznawców religii joniga) czyli czarnoskórych mieszkańców Brooklynu, a to jest zdecydowanie ponad moje możliwości. A więc nie trafiłeś
Zaś co do jego wpisu, który ma nastąpić od dłuższego czasu to sam zastanawiam się, używając języka z ogólniaka w mojej wiosce… co się stało, że się zes…
nie wiem!