Żelazny punkt widzenia

Nie chcę oglądać ładnej piłki

Posted in Uncategorized by zelaznypunktwidzenia on Październik 16, 2009

W Polsce nie mamy piłkarzy. Nie mamy i już i smutna prawda jest taka, że do 2012 roku nie pojawi ich się nagle na pęczki, a nowy selekcjoner kimkolwiek by nie był – mam nadzieję, że jednak ludzie z PZPN pójdą po rozum do głowy i zatrudnią zagranicznego trenera z nazwiskiem – będzie mógł w nich sobie przebierać jak w ulęgałkach. E-e.

I nie ma co się czarować pustymi w obecnej sytuacji sloganami, że trzeba się wziąć za gruntowna reformę polskiego futbolu, że trzeba się wziąć za szkolenie młodzieży, by na Euro 2012 uniknąć kompromitacji. Nie tędy droga. W obecnej chwili jest na to za późno. Byśmy się dobrze zrozumieli – są to działania absolutnie nieodzowne i trzeba takie systemowe reformy przeprowadzać. I to jak najszybciej, ale na Euro z ich owoców nie skorzystamy.

Widzę zatem jedną tylko drogę – nie chcę oglądać ładnej piłki. Nie chcę, by nowy selekcjoner – kimkolwiek by nie był, mam nadzieję, że jednak ludzie z PZPN pójdą po rozum do głowy i zatrudnią zagranicznego trenera z nazwiskiem – uczył naszych piłkarzy koronkowych wymian, nie chcę, by uczył ich tego, że w piłce chodzi o kontrolę nad przestrzenią. Nie

chcę, by nasi atakując czynili boisko wielkim, a broniąc się robili je jak najmniejszym (Rinus Michels o futbolu totalnym). Nie damy radę z tym materiałem ludzkim tego zrobić. Musimy być realistami. Pokolenia Mariuszów Lewandowskich tego nie nauczymy. Podobnie zresztą jak pokolenia Kamilów Grosickich i Patryków Małeckich. Oni mają niestety problemy z abecadłem, a to są studia. I to podyplomowe.

Dlatego chcę oglądać brzydki – nawet ultradefensywny – futbol. Brzydki, ale skuteczny. To jedyna droga, by na Euro awansować z grupy, być może nawet doczłapać się do półfinałów. Nie mam wątpliwości, że mistrzostw w takim stylu nie wygramy – chociaż przykład Grecji Rehhagela działa na wyobraźnię – ale przynajmniej nie będzie kompromitacji.

Do zajęcia takiego stanowiska zainspirowała mnie fenomenalna książka Johnatana Wilsona – “Inverting the Pyramid”, czyli “A History of Football Tactics”. Wilson pokazuje kilka zespołów, które stosując dość prymitywne metody doszły do sukcesów. Sukcesów ponad miarę.

Estudiantes La Plata z przełomu lat 60 i 70. To do dziś synonim hasła – zwycięstwo za wszelką cenę – w argentyńskim, ale chyba nawet nie tylko, futbolu. Juan Ramon Veron wspomina, że trener, który poprowadził ich do trzech z rzędu Copa Libertadores – Osvaldo Zubeldia pojawił się w klubie miesiąc przed startem rozgrywek. Najpierw poszedł na trening pierwszej drużyny, następnie trzeciej. Z pierwszego zespołu zachował tylko czterech piłkarzy, resztę wziął z rezerw. Zubeldia bazował przede wszystkim na ciężkiej, niemalże katorżniczej pracy. Coś, co wcześniej w Argentynie było niemalże niespotykane. Jednym z jego piłkarzy był Carlos Bilardo (w 1986 roku poprowadził Argentynę do mistrzostwa świata), który wspomina, że całe tygodnie spędzali na ćwiczeniu rożnych, wolnych, wyrzutów z autu, wznowień gry przez bramkarza itd. Mieli wypracowane po kilkanaście wariantów każdej z tych zagrywek.

Zubeldia ustawił zespół 4-3-3 i nauczył piłkarzy Estudiantes agresywnej pułapki ofsajdowej. Jego obrońcy poruszali się jakby byli połączeni niewidzialną liną. Do tego dołożył morderczy pressing, który wówczas nie był – jak to ma miejsce dziś – oczywistością.

Pressing i pułapka ofsajdowa nie były jednak wszystkim. Nie te elemetyny czyniły ich wyjątkowymi, ale raczej fakt, iż – jak ujmuje to Wilson – byli “ultradefensywnym-destruktywnym-gryzącym” zespołem. Legenda mówi, że Bilardo na boisko wnosił nawet pinezki, by wbijać je w ciała przeciwników. Piłkarze Estudiantes kopali rywali, symulowali faule, a gdy sędzia nie patrzył szturchali i bili. Zubeldia na odprawach opowiadał swoim piłkarzom wszystko o rywalach. O ich życiu prywatnym, słabościach, plotkach jakie

krążą w środowisku, charakterach i nawykach. Jeden z dziennikarzy – Presta – na łamach książki Wilsona opowiada jak Estudiantes grali przeciwko Independiente. Jeden z piłkarzy Independiente przypadkowo zabił podczas polowania swojego przyjaciela. Gdy tylko któryś z piłkarzy

Estudiantes znajdował się w jego pobliżu szeptał – morderca. Obrońca Racingu – Roberto Perfumo – dostał w meczu z Estudiantes czerwoną kartkę za kopnięcie Bilardo w brzuch. Jak się później okazało Bilardo cały czas prowokował go mówiąc o torbieli jaką żona Perfumo kilka dni wcześniej operacyjnie sobie usunęła.

To wtedy powstało określenie anti-futbol na grę Estudiantes. Tylko co z tego, skoro zespół Zubeldii odnosił sukcesy? Jako pierwszy w historii argentyńskiej piłki klub spoza Buenos Aires zdobył mistrzostwo W 1967 roku. Trzy Puchary Wyzwolicieli w 68, 69 i 70. Gdy dochodziło do konfrontacji z Europejczykami – najczęściej przy okazji meczów o Puchar

Interkontynentalny – mieszkańcy Starego Kontynentu byli zszokowani ich brutalnością, zaangażowaniem i walką. Szczególnie mecze z Manchester United przypominały sceny z krwawego horroru.

Oczywiście wszystko kiedyś dobiega końca. W pewnym momencie przeciwnicy nauczyli się grać przeciwko Estudiandes. Trzy Copa Libertdores robią jednak wrażenie, prawda?

Na Euro 2012 niezależnie od tego, kto zostanie selekcjonerem – mam nadzieję, że jednak ludzie z PZPN pójdą po rozum do głowy i zatrudnią zagranicznego trenera z nazwiskiem – chcę więc widzieć agresję i waleczność Estudiantes. Należy pamiętać jednak, że Zubeldia miał w tym zespole kilku piłkarzy z prawdziwego zdarzenia. Przede wszystkim Verona, który kreował grę. Można sobie jednak radzić i bez kreatywnych piłkarzy. Przykład Watfordu z lat 80.

Graham Taylor przejął Watford (prezesem był Elton John) w czwartej lidze. Gdy szkoleniowiec podpisywał pięcioletni kontrakt, w 1977 roku ekscentryczny prezes powiedział, że misją trenera są…europejskie puchary. No i słowo ciałem się stało. Co roku awans, a w 1982 roku jako beniaminek Watford zdobył wicemistrzostwo Anglii! Wyprzedził ich tylko Liverpool.

I znowu mamy w przypadku Watfordu niebywały pressing – Taylor wymagał od swoich piłkarzy, by atakowali zawodnika z piłką, niezależnie od tego w jakim miejscu boiska się znajdowali. Jeżeli prawy obrońca stał pod własnym polem karnym, ale miał futbolówkę przy nodze, w meczu z Watfordem mógł być pewien, że za chwilę zostanie zaatakowany. Druga rzeczą charakteryzującą Watford – później w ich ślady poszedł jeszcze Wimbledon, także z pewnymi sukcesami – były długie podania. I pisząc długie, mam na myśli te naprawdę dłuuuuuuugie. Taylor chciał, by jego zawodnicy zachowywali się tak – jak inni zachowują się przegrywając 0:1 w ostatniej minucie meczu – czyli wszyscy biegają, a piłka tylko lata im nad głowami.

Watford – przeciwnie niż Estudiantes – cały czas atakował. Non-stop. Bardzo prymitywnie, ale bardzo skutecznie. Ich znakiem rozpoznawczym stały się mecze z wieloma golami, ale niekoniecznie stojące na wysokim poziomie – 4:4 i 5:4 z Evertonem. Dwa zwycięstwa po 5:3 z Notts County, zwycięstwo 8:0 z Sunderlandem, porażka 1:6 z Norwich i 3:7 z Nottingham Forest. W Ostatnich trzech meczach sezonu 1984/85 Watford pokonał Tottenham i Manchester United po 5:1, by przegrać 3:4 z Liverpoolem w ostatniej kolejce. Anglicy zaczęli ich styl nazywać bang-bang football, ale to działało. Pomiędzy 82 a 87 rokiem, kiedy Taylor odszedł do Aston Villi nie zakończyli sezonu niżej niż na 12 pozycji w tabeli. Klub, o którym kilka lat wcześniej nie słyszał nikt!

System mniej jest tu ważny, ponieważ bardziej liczył się ruch piłkarzy. Taylor ustawiał zespół 4-4-2, ale jako, że Watford cały czas atakował i naciskał, rywale – chcąc nie chcąc – cofali się i zagęszczali obronę. Dlatego momentami system Watfordu przypominał nawet słynną brasilianę – 4-2-4. Ale gra Watfordu nie miała z Brazylią nic wspólnego. Przechwyt i długa piłka do napastników. Najlepiej za plecy obrońców.

Jeżeli zwrócimy uwagę na fakt, że nasi piłkarze i tak nie umieją wymienić trzech podań z rzędu, to łątwiej będzie nam zaakaceptować, że nagle zaczną grać długą piłką. Piłkarze Watfordu w czasie jednego meczu posyłali – przeciętnie – 156 piłek, które lądowały w okolicach pola karnego rywala. 156 takich podań w czasie meczu!  Oczywiście Taylor doskonale zdawał sobie sprawę z tego, jak bardzo ograniczony jest jego system i pomysł na grę. Wiedział, że w Europie nie ma żadnych szans. W momencie gdy jego zespół trafiał na drużynę, która umiała grać piłką, która umiała radzić sobie z pressingiem, która rozsądnie się broniła, a swoje akcje budowała po ziemi, Watford tracił swoje atuty. Nie mniej jednak z czwartej ligi do wicemistrzostwa Anglii w pięć lat robi wrażenie, prawda?

Proponuje korzystać zarówno z pomysłów Zubeldii, jak i Taylora. Wprowadzić pewne nasze innowacje nowego selekcjonera kimkolwiek by nie był – mam nadzieję, że jednak ludzie z PZPN pójdą po rozum do głowy i zatrudnią zagranicznego trenera z nazwiskiem. Wiem, że to co proponuję jest tak naprawdę krokiem wstecz! Wiem to! Czasem jednak trzeba zrobić krok wstecz, by kolejne dwa wykonać naprzód! Dzięki temu prymitywnemu systemowi jest autentyczna szansa, że awansujemy z grupy. Mamy dwa i pół roku, by stworzyć taki zespół. W tym samym jednak czasie trzeba by szkolenie młodych odbywało się w totalnym zaprzeczeniu do tego, co się miałoby dziać w pierwszej reprezentacji. Niech młodzi w tym czasie uczą się przede wszystkim uniwersalności – bo to jest przyszłość futbolu. Niech w akademiach młodzieżowych, które mam nadzieję po tym jak oburzeni kibice obalą PZPN ;) zaczną wyrastać jak po deszczu, młodzi piłkarze grają tak tylko nowocześnie i przede wszystkim ładnie jak tylko się da! Bo ja nienawidzę brzydkiej piłki!

Odpowiedzi: 14

Subscribe to comments with RSS.

  1. misza said, on Październik 16, 2009 at 4:58 pm

    21 akapitów, 33 konary, 9533 słów. Wróciłeś z przytupem Żelaźniak. Zabieram się za czytanie:)

    • zelaznypunktwidzenia said, on Październik 16, 2009 at 10:44 pm

      Zamiast się koncentrować na tym, czy z przytupem, czy też bez wolałbym Misza poznać twoją opinię. Czy zgadzasz się ze mną, że to może być pomysł na Euro 2012?

  2. vegetable78 said, on Październik 16, 2009 at 11:14 pm

    Jeśli miałoby to przynieść efekt, to czemu nie. Grecy pokazali, że od czasu do czasu prymitywny sposób pozwala wygrywać. Ale zauważ, że to jest przypadek, jeden na ileś tam. Co zaś się tyczy Estudiantes… to chamska, prymitywna gra mogła być dobra realiach argentyńskich, gdzie chamstwo jest na porządku dziennym ale czy sprawdzi się w Europie gdzie kultura gry jest jednak na wyższym poziomie?
    No i jeszcze jedno – Michels z Cruyffem dokonali rewolucji i osiągnęli lepszy długoterminowy efekt, mimo że zdecydowanie nie grali prymitywnego futbolu, to też powinno dać do myślenia.
    Myślę, że ciekawszym pomysłem jest doprowadzenie gry do najlepszego możliwego poziomu i napompowanie głowy. Głowa to podstawa naszych klęsk.

  3. zelaznypunktwidzenia said, on Październik 16, 2009 at 11:30 pm

    Nie wiem, czy się sprawdzi w Europie, ale ich gra nie sprawdziła się tylko w Argentynie, ale na calym kontynencie. Zdobyli trzy razy z rzędu Copa Libertadores, a to o czymś świadczy. Michels z Cruyffem nie mieli dwóch i pół roku do Euro 2012 i mieli…. Michelsa z Cruyffem. Napisałem wyraźnie, że to tylko doraźne rozmwiązanie. Tylko do Euro i na samym turnieju. A w tym samym czasie młodzież już szkolmy wedle najlepszych wzorców z moźliwych. Od razu po turnieju zaniechajmy tej taktyki, tego ustawienia i tego nastawiania.

  4. misza said, on Październik 17, 2009 at 8:43 pm

    Mam problem z tym pomysłem, bo według mnie, w Polsce brakuje piłkarzy, by go zrealizować. Żeby grać antyfutbol, oparty na przerywaniu akcji rywala i posyłaniu dalekich podań do napastników musisz mieć zdyscyplinowanych taktycznie i niemal nieomylnych obrońców. A polscy piłkarze, co przyzna każdy średnio rozgarnięty trener, są taktycznie zieloni. Nie potrafią się ustawiać, asekurować i wygrywać pojedynków 1 na 1.
    Nie znajdziesz też piłkarzy na tyle wydolnych, by grać pressingiem przez 90 minut. Który z piłkarzy ekstraklasowych zrobił na Tobie wrażenie zwierzęcia, plującego pod koniec meczu krwią, ale wciąż biegającego do każdego podania? Na mnie tylko Manuel Arboleda. Gdyby takich jak on selekcjoner miał choćby czterech, zgadzam się. Ale nie ma ani jednego.
    Zobaczysz, jaki czeka nas cyrk ze skleceniem defensywy na Euro 2012. Nowemu trenerowi przyjdzie modlić się o powrót Wasyla i Wawrzyniaka oraz zdrowie Żewłaka. Innych nie ma, ostatnio w młodzieżówce na środku grał Krychowiak, a po bokach rezerwowi Górnika Zabrze.
    Nie możesz opierać zespołu na formacji składającej się z potencjalnie najsłabszych piłkarzy. Przy okazji neutralizując (długie piłki) potencjalnie najsilniejszą, czyli pomoc.
    Ludo, Lewy, Roger i Kuba grają (albo są) w niezłych europejskich klubach, są młodzi, bez problemu dotrwają do Euro 2012. Na ich zgraniu oparłbym drużynę.

    • zelaznypunktwidzenia said, on Październik 18, 2009 at 12:27 pm

      Misza ja też mam pewne problemy ze znalezieniem piłkarzy, którzy mogliby tę taktykę realizować. Problem w tym, że mam problemy by znaleźć zawodników odpowiednich do realizacji jakiejkolwiek innej taktyki. Co więcej, gdybyśmy faktycznie chcieli pójść z najnowszymi trendami i zastosowali taktykę a’la Man Utd. z zeszłych dwóch sezonów, albo Roma, czyli 4-6-0 to zupełnie nie widzę wykonawców. Do tego potrzebujesz niesamowicie wszechstronnych piłkarzy, u nas takich nie ma. Szczytem wszechstronności dla polskiego piłkarza w chwili obecnej jest to, że potrafi grać (jako tako) na maksymalnie dwóch pozycjach (Irek Jeleń – napastnik, bądź skrzydłowy; Darek Dudka – stoper, def pom; Ludo Obraniak – of pom; skrzydłowy). Także nie ma na to szans.

      Prymitywna piłka jest jedyną szansą. Tak to widzę. Mówisz, że są zieloni taktycznie. Zgadzam się – ale to nie ma być skomplikowana taktyka. Zauważ też, że podaję przykłady Estudiantes i Watfordu (oraz poniekąd Wimbledonu), ale nie twierdzę, że to musi tak wyglądać. Mówię tylko, że w tym kierunku powinien pójść nowy selekcjoner (zaczynam coraz bardziej być zwolennikiem Zaccheroniego).

      Obrona musi być strefowa. Żadnego krycia poszczególnych zawodników – i żadna taka pół-strefą jak to jest u nas. Że niby strefa, ale jednak boczny potrafi zejść do środka za skrzydłowym. Blok obronny to ma być mur. To można wyćwiczyć. Tutaj kłaniają się jakieś obozy, zgrupowania. Wiadomo, że w klubie łatwiej się czegoś takiego nauczyć. Możesz dzień w dzień doprowadzać to do perfekcji. Ale wierzę, że w reprezentacji w ciągu dwóch i pół roku też da się radę.

      Konieczny jest…. libero! Nie żartuję. Widzę obronę złożoną z trzech stoperów – w tym jednego wymiatacza z tyłu. Jak grał Traianos Dellas na Euro 2004? No właśnie! Także nie ma co się wstydzić i jedziemy z wymiataczem. Przed nimi dwóch bocznych obrońców i dwóch defensywnych pomocników. Masz wtedy 7 zawodników odpowiedzialnych głownie za obronę. Do tego ultraofensywne trio z przodu. Szybcy piłkarze z pokrętłami w nogach.

      Siedmiu broni trzech atakuje… rings the bell? Oczywiście Argentyna z 1986 roku i wspomniany w tekście Carlos Bilardo. Jemu znacznie pomagało to, że jednym z trójki atakujących był Maradona, ale my nie mamy zdobyć mistrzostwa świata, tylko awansować powiedzmy do ćwierćfinału Euro.

      Kilku piłkarzy przez te dwa i pół roku się jeszcze wyrobi. Myślę, że trzeba uważnie obserwować Kamila Glika, Patryka Małeckiego i Kamila Grosickiego. Wiem, że brzmię teraz jak kibic, a nie dziennikarz, ale i dziennikarz ma prawo byc raz na jakiś czas kibicem. Także przejdę do ulubionej zabawy kibiców, która w wydaniu dziennikarskim nazwana jest analizą i wtedy brzmi bardzo poważnie i fachowo.

      ………………………………………………….Boruc (w czasie Euro 32 lata)……………………………….

      …………………………………………………..Żewłakow (36)………………………………………………..
      ………………………..Głowacki (?? 33 ??)………………….Dudka (28)………………………………
      …….Wasilewski (32)…………………………………………………………………………Gancarczyk (30).
      …………………………………………………………………………………………………………………………….
      ……………………………………M. Lewandowski (33)………Krychowiak (22)…………………………
      ………………………………………………………………………..(Murawski 31)…………………………….
      ………………………………………………………………………………………………………………………….
      ………..Błaszczykowski (26)……………………………………………………………..Obraniak (27)……
      ………………………………………………………..Jeleń (31)…………………………………………………
      ……………………………………………………..(R. Lewandowski 24)……………………………………

      Jeżeli Lewandowski Robert szybko wyjedzie na Zachód jest w stanie do Euro stać się naprawdę klasową i klasyczną dziewiątką. Ma zadatki chłopak. Niby już jest odejście od dziewiątki, ale jako, że gramy primitive music, to się przyda.

      Pressing jest kwestią wydolności. Jestem pewien, że co, jak co, ale to akurat najłatwiej nareperować u polskiego piłkarza.

  5. vegetable78 said, on Październik 18, 2009 at 8:06 pm

    chcesz żeby twoją strategię prymitywnego futbolu, która musi przecież opierać się na przygotowaniu fizycznym realizowali goście zbliżający się do końca kariery? Oni mieliby stosować ten pressing?
    Jeszcze jedno – Grecy bazowali na zawodnikach grających regularnie w Lidze Mistrzów. Może nie były to postaci pierwszego sortu ale jednak byli to zawodnicy Panathinaikosu, Olympiakosu…
    Myślisz, że Głowacki jest w stanie realizować taką taktykę? Mariusz Lewandowski? To są wolni piłkarze, za wolni.
    Są lepsze metody.
    No i ten Robert Lewandowski – wydaje mi się, że jest na tyle mało dynamiczny, że nie zrobi kariery na zachodzie.

  6. zelaznypunktwidzenia said, on Październik 18, 2009 at 11:03 pm

    Widziałeś dziś Lewandowskiego w meczu Lecha z Wisłą? Twoim zdaniem był mało dynamiczny?
    Wawrzyn ja nie mówię, że oni mają realizować tę taktykę. Na dziś tak bym to ustawił, ale przez trzy lata, czy nawet 2,5 bo tyle tak naprawdę zostało do Euro, wiele się może zmienić.
    Wiesz jak nasza kadra wygladala 2,5 roku temu? Czyli w kwietniu 2007 roku? Proszę bardzo – mecz z Armenią (1:0) w Kielcach. 28 marca (to prawie kwiecień) 2007: Boruc – Bąk, Żewłakow, Dudka, Wasilewski – Krzynówek, Błaszczykowski, Garguła, Lewandowski M., Kaźmierczak, Żurawski a na zmiany weszli Sobolewski i Jeleń.
    Ze Słowenią zagrali tylko: Jeleń, Błaszczykowski i M. Lewandowski. Trzech piłkarzy. Oczywiście to nieco demagogiczne, ponieważ Majewski zmienił bardzo kadrę, ale jednak.
    Przez 2,5 roku sporo się może zmienić. Na dziś moim zdaniem jesteśmy skazani na takich zawodników. BYć może już za pół roku skład repry ustalać się będzie od Glika, Małeckiego i nie wiem…. Krzysztofa Króla. No nie mam pojęcia.
    Personalia są nieco drugorzędną sprawą w moim wpisie. Chodzi mi o taktykę. Uważam, że to jedyny sposób.

  7. vegetable78 said, on Październik 19, 2009 at 6:04 am

    zrozumiałem co piszesz, natomiast podparłeś to konkretnymi przykładami więc je zanegowałem.
    Natomiast co do Lewandowskiego, to cały mecz był średnio dynamiczny, więc jakoś specjalnie pod tym względem się nie wyróżniał.

  8. misza said, on Październik 23, 2009 at 8:16 pm

    Ze Smudą Twój pomysł nie będzie miał szans na realizację:(

  9. vegetable78 said, on Październik 25, 2009 at 10:03 pm

    szkoda, już myślałem że mamy to euro w kieszeni…

  10. colo_colo_santiago_de_chile said, on Październik 27, 2009 at 7:09 pm

    zarówno wpis, jak i komentarze są tak długie, że nie miałem czasu ich jeszcze przeczytać. Czy mógłbyś wkleić jeszcze raz wszystko od początku w odcinkach lub w formie komiksu? Albo może jakiś bryk z tego jest na rynku?

  11. colo_colo_santiago_de_chile said, on Październik 30, 2009 at 2:22 pm

    czyli źe nie?

  12. vegetable78 said, on Październik 31, 2009 at 11:23 pm

    czytaj całość, co to za przykład dla młodzieży ze szkół podstawowych?


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.